1. >> piątek, 27 czerwca 2008 15:14:15
Z brakiem jakiejkolwiek weny stworzyłam jakoś ten rozdział. Wybaczcie, że nie jest zbyt dobry, jednak chciałam już napisać coś, żebyście nie zapomnieli o tym opowiadaniu. Mam nadzieję, że kolejne będą już lepsze.
O i mam jeszczę prośbę; jeśli chcecie być powidamiani to wpisujcie to w księdzę, inaczej nie będę informować.

Spała w pokoju, znajdującym się na końcu długiego korytarza w domu państwa Froid. Pokój ten miał być rupieciarnią, lecz rodzice Katie postanowili, że będzie to pokój dla ich drugiej córki. Był na tyle oddalony, że nie musieli na niego patrzeć lub słyszeć zza drzwi odgłosów swej córki. Dziewczyna była odwiedzana codziennie przez skrzata Zgryzotka, który rano przychodził ją budzić i sprzątać w jej pokoju. Był tak samo nastawiony do dziewczyny jak cała rodzina, dlatego też co dzień okazywał dziewczynie niechęć i zrzędził, że praca dla niej to hańba. Tego dnia przyszedł do niej punktualnie o dziewiątej i zbudził dziewczynę odsłaniając ciemne zasłony dając słońcu dostęp do niewielkiego pokoiku.
- Panienko za pół godziny rozpocznie się śniadanie. Niech panienka się ubierze i się nie spóźni.- powiedział skrzat piskliwym głosem i przy każdym słowie „panienka” kłaniał się nisko z niechęcią.- Pani Froid powiedziała, żeby panienka Katie ubrała się odświętnie, bo dziś dzień urodzin panienki Elle. Pragnie również przekazać, że ma panienka dziś być miła i nie dokuczać starszej siostrze.
- Ychy.- odmruknęła spod kołdry pod którą schowała oczy przed światłem.
- Panienko proszę już wstawać, bo muszę tu jeszcze posprzątać przed śniadaniem.- powiedział zbierając z podłogi wczorajsze ubrania Katie.
Ciemnowłosa dziewczyna niechętnie wstała z łóżka i zabrała z szafy odświętną suknię, którą zakupiła jej matka specjalnie na okazje urodzin Elle. Dobrała do tego buty i weszła do łazienki. Rozczesała swoje falowane włosy i upięła je w szybki kok. Kilka krótszych włosów wyszły z wiązania i opadły na policzki dziewczyny. Ubrała suknię od matki o kolorze granatu, która idealnie pasowała do jej oczu. Sukienka była skromna, bo matka nie chciała by wyglądała lepiej od jej drugiej córki Elle. Spojrzała ostatni raz w lustro i stwierdziła, że jej wygląd zadowoli rodziców. Podmalowała szybko tuszem oczy i poszła do jadalni w butach o siedmiocentymetrowych obcasach tego samego koloru co suknia. Dziewczyna nauczona została poruszania się w butach na obcasach, dlatego też nie sprawiało jej kłopotu poruszanie się w nich. Zeszła po schodach trzymając się srebrno zielonej barierki i weszła do jadalni w której już czekali na nią rodzice.
- Dzień dobry.- powiedziała lekko pochylając głowę.
- No nareszcie się zjawiłaś. Przecież przypominałam żebyś się nie spóźniła, bo dziś ważne święto. Czyżbyś znów próbowała zepsuć urodziny siostry?- od samego rana wściekała się pani Froid, piękna kobieta o długich blond włosach.
- Przepraszam, nie chciałam was rozgniewać.- Katie zgięła się jeszcze bardziej by okazać skruchę.
- Siadaj już do stołu.- powiedział ojciec.
Dziewczyna posłusznie usiadła przy długim stole i zaczęła jeść śniadanie przygotowane przez skrzaty. Była ciągle obserwowana przez rodziców, którzy pragnęli wyłapać jakiś błąd by mieli kolejny powód by ją ukarać. Wystarczyłoby złe trzymanie widelca, jednak Katie starała się jak mogła. Od dziecka była tego uczona, więc opanowała to do niemal perfekcji.
- Co ty masz za fryzurę?! Zadbaj o siebie, bo te luźne włosy wyglądają nieestetyczne!- Juliette zawsze znajdowała u młodszej córki jakiś błąd, który z chęcią wytykała.
- Tak matko.- powiedziała ciemnowłosa zgarniając włosy za ucho.
Do końca śniadania nikt już jej nie wytknął ani jednego błędu, ponieważ skupili się na Elle, która była ich oczkiem w głowie. Była dziś gwiazdą dni, dlatego cała uwaga skupiała się na niej, zresztą jak zawsze. Ubrana była w ciemnoróżową sukienkę aż do ziemi. Z lewej strony było rozcięcie by mogła w niej chodzić i to tylko przez nie dostrzec można było wysokie szpilki. Włosy były uczesane w wymyślny kok robiony przez stylistkę matki. Na szyi miała piękny diamentowy naszyjnik, który dostała od rodziców zeszłego roku na urodziny. Miała dziś przyćmić urodą każdą napotkaną kobietę.
- Impreza urodzinowa Elle zaczyna się o siedemnastej, tym razem się nie spóźnij, bo się policzymy- ostrzegła pani Froid po skończeniu śniadania i wyprosiła Katie gestem ręki z jadalni.
Dziewczyna wyszła z jadalni i skierowała się do sali gdzie zawsze urządzano imprezy okolicznościowe. Była to wielka sala w której za każdym razem zmieniał się wystrój. Tym razem była przygotowana na specjalne życzenie Elle. Po jednej stronie znajdował się barek, gdzie krzątało się kilka osób. Przygotowywali kieliszki i układali butelki z różnymi trunkami. Przed barkiem ustawione było kilkanaście krzeseł dla osób, które składałyby zamówienie. Po drugiej stronie była scena na której rozkładał się jeden z ulubionych zespołów jej siostry. Na środku sali było zrobione miejsce dla tańczących a w reszcie pustych miejsc były ustawione kanapy i fotele. Ściany były ozdobione obrazami przedstawiającymi Elle, co przyprawiało ciemnowłosą o mdłości. Wiedziała, że siostra jest narcyzem, ale to już była lekka przesada. Nie mogąc dłużej patrzeć na wdzięczącą się na obrazach starszą siostrę poszła do swojego pokoju by móc w spokoju poczytać książkę o zaklęciach. Czytała podręcznik do klasy szóstej, do której w tym roku miała się udać. Była ciekawa co będą przerabiać, bo zaklęcia to jej ulubiony przedmiot. Po piętnastej usłyszała krzątanie się Elle po domu, która dopinała wszystko na ostatni guzik. Zmieniła swoją różową suknię na czerwoną kończącą się w połowie ud. Suknia miała duży dekolt i odkryte plecy, co czyniło jej właścicielkę bardzo seksowną. Ubrała również wysokie czerwone szpilki, na uszach zawiesiła drobne kolczyki z rubinu, na szyi naszyjnik z tegoż samego kamienia. Usta miała pomalowane mocno czerwoną szminką, oczy pociągnięte wydłużającą maskarą. Włosy miała zakręcone w loki i spuszczone na lewe ramię. Dziewczyna wyglądała naprawdę pięknie, choć Katie przypominała ona kobietę lekkich obyczajów. Sama pozostała w tym samym ubraniu co rano. Podpięła jedynie włosy tak aby nie wypadały jej niesforne kosmyki. Podmalowała oczy granatowym cieniem do powiek i założyła srebrny naszyjnik, który otrzymała na Boże Narodzenie od swojej przyjaciółki. Wyglądała przeciętnie co jej jak najbardziej odpowiadało. Zeszła na dół gdzie już był tłok ludzi, których w większości kojarzyła ze szkoły. Większość była ze Slytherinu w końcu to przyjaciele Elle. Wszyscy czekali na najważniejszą osobę w tym dniu, która poprawiała ostatnie rzeczy w swoim wyglądzie. Ściągnęła sukienkę trochę w dół przywołała na twarz swój uśmiech i ruszyła w stronę schodów. Będąc na ich szczycie spojrzała w dół gdzie stali wszyscy goście. Wszyscy spojrzeli w jej stronę i zachwycali się jej wyglądem gdy ona lekkim krokiem schodziła po schodach. Katie obserwowała siostrę gdy ta spoglądała na niektórych mężczyzn swoim seksownym spojrzeniem. Po chwili znalazła idealnego na dzisiejszą noc, stał z trójką przyjaciół na końcu holu i przyglądał się jej coś mówiąc do towarzyszy. Jego ciemne dłuższe włosy nonszalancko opadały na czoło lekko zakrywając jego szare oczy. Miał na sobie czarny garnitur z czerwonym krawatem, jakby specjalnie dopasowanym do sukni Elle. Ona z racji tego, że miała dziś urodziny postanowiła złapać najlepszą partię na jej urodzinach. Dochodząc do końca schodów padła w objęcia swoich najbliższych przyjaciół, którzy zarzucili ją komplementami. Blondynka szybko im podziękowała i ruszyła w stronę jej wybranka. Kręcąc biodrami na których miała położone ręce doszła do niego i się przedstawiła mrugając przy tym zalotnie powiekami.
Już po chwili wszyscy znaleźli się w sali przyjęć i wznosili kolejny toast urodzinowym szampanem za Elle. Blondynka była w centrum zainteresowania co jej bardzo się podobało. To ona była teraz najważniejsza i to na nią wszyscy patrzyli. Miała dla nich jeszcze jedną niespodziankę, więc wspięła się na scenę i zachęcona gromkimi brawami przemówiła do gości.
- Mam tu dla was małą niespodziankę. Sprowadzili je specjalnie dla mnie w ramie prezentu, aby moje urodziny były jeszcze wspanialsze. Powitajcie Dzikie Widźmy!- wykrzyczała ostatnie zdanie Elle.
Goście zaczęli klaskać jednemu z najbardziej znanych zespołów w świecie magii, niektóre dziewczyny zaczęły piszczeć ze szczęścia. Gdy rozbrzmiały pierwsze nuty piosenki blondynka weszła na środek sali i zaczęła tańczyć dając przykład reszcie. Wokół niej zebrało się pełno chłopaków pragnących choć raz zatańczyć z dzisiejszą boginią. Jednak ona nie dopuszczała nikogo do siebie gdyż czekała na tego, który siedział teraz na kanapie i prowadził rozmowę z jakąś dziewczyną. Elle zjechała ją wzrokiem od dołu do góry po czym do nich podeszła.
- Zatańczysz ze mną?- zapytała patrząc na niego zachęcającym wzrokiem.
- Może.- odpowiedział i spojrzał na jej reakcji. Zbiło ją to trochę z tropu, bo zawsze dostawała jasną odpwiedź, a on powiedział jej zwykłe „może”. Może to ja zaraz nie będę miała ochoty tańczyć w tobą; pomyślała i spojrzała na niego trochę niepewnie. Nie wiedziała co teraz powiedzieć, a on napawał się jej bezradnością. Gdy już poczuł się wystarczająco dumny z tego, że kolejna dziewczyna przez niego straciła swoją pewność siebie, postanowił powiedzieć coś, by nie stała przed nim jak wmurowana.
- Najpierw jednak napił bym się szampana. Chciałabyś mi towarzyszyć?- zapytał i spojrzał na nią zza swoich włosów.
- Chętnie- odpowiedziała i sięgnęła po dwa kieliszki od kelnera, który akurat obok niej przechodził. Usiedli na wolnej kanapie i zaczęli pomału sączyć trunek. Dziewczyna jak tylko potrafiła uwodziła swojego partnera i gdy szła piąta kolejka siedziała na nim okrakiem i się namiętnie całowali. Zatopiła swoje dłonie w jego włosach, a on błądził po jej gołych plecach. Po raz kolejny dostała to czego chciała, co sprawiło, że jej urodziny stały się jeszcze wspanialsze.
- Teraz ja przynoszę coś do picia- powiedział Syriusz i ruszył w kierunku baru. Szedł myśląc o blondynce, która została na kanapie. Po raz kolejny bawił się dziewczyną nic do niej nie czując. Za każdym razem czuł swego rodzaju żal, że nigdy nie poczuł miłości. Mimo wszystko takie życie mu odpowiadało i nie zamierzał go zmieniać. Sięgnął po dwa kieliszki szampana i poszedł w kierunku blondynki, jednak jego uwagę przykuła dziewczyna, która szła przy ścianie w kierunku wyjścia. Wzrokiem wędrował za nią i gdy tylko zniknęła za drzwiami szybkim krokiem poszedł za nią. Zaintrygowała go jej osoba, bo nie pasowała do całego tego towarzystwa. Była ubrana skromnie, a fryzura nie była ułożona w finezyjny kok. Nie była jedną z tych gwiazd co się stroiły by ktoś je zauważył. Dogonił ją dopiero przy schodach z których niedawno schodziła Elle. Chwycił ją za ramię by się do niego odwróciła, jednak dziewczyna zepchnęła jego dłoń i cofnęła się o kilka kroków do tyłu.
- Przepraszam, nie chciałem ciebie wystraszyć- powiedział i zaczął przyglądać się dziewczynie. Miała ciemne włosy, które zaczęły wychodzić z upięcia przysłaniając rumiane policzki dziewczyny. Niebieskie oczy zerkały na niego niepewnie i ze swego rodzaju obawą. Malinowe usta dziewczyny były delikatnie rozchylone by mogła nimi oddychać. Długie chude palce tarmosiły granatową suknię, która podkreślała szczupłą sylwetkę dziewczyny. Musiał przyznać, że była naprawdę piękna. Uśmiechnął się czarująco i podszedł do dziewczyny. Na szafeczce odłożył dwa kieliszki napełnione szampanem po czym wyciągnął swą prawą rękę kłaniając się przed nią delikatnie.
- Zatańczysz ze mną?- zapytał i nie czekając na odpowiedź chwycił jej dłoń i zaprowadził na parkiet na którym znajdowało się kilka par tańczących do wolnej piosenki Dzikich Wiedźm. Dziewczyna zaskoczona jego poczynaniem nie próbowała nawet wyszarpnąć swej dłoni z jego uścisku. Nie zorientowała się, na co właśnie się zgodziła. Chłopak wykorzystując sytuację położył lewą rękę na jej talii, co dało jej do myślenie i spróbowała się cofnąć, jednak on przytrzymał ją dłonią. Nie miała wyboru, musiała z nim zatańczyć, bo jej nie puści. Niechętnie położyła swą lewą rękę na jego ramieniu, a prawą chwyciła jego dłoń wyciągniętą w bok. Nie podobało jej się to, że ktoś jej dotyka, zwłaszcza, że go w ogóle nie znała, jednak pozwoliła mu się prowadzić w tańcu, wciąż unikając jego wzroku. Syriusz zerkał co jakiś czas na nią i przyglądał się jej twarzy. Była czerwona, a jej oczy uciekały przed nim jakby chciał im coś zrobić. Musiał przyznać, że dziewczyna całkiem swobodnie porusza się w tańcu. Zapewne pochodziła z dobrej rodziny i od dziecka ją tego uczono. Po raz kolejny zwrócił swoją twarz w jej kierunku, a ona szybkim ruchem spuściła ją w dół czerwieniąc się przy tym jeszcze bardziej. Miał teraz szansę wykorzystać jej nieuwagę i przechylić ją do tyłu. Rękę którą trzymał na jej talii przesunął na plecy i zrobił krok do przodu trzymając ją aby nie zrobiła kroku za nim. Dziewczyna nie mając wyboru odchyliła się do tyłu, a chłopak miał okazje do obserwowania jej nieziemskiego ciała. Jego chwila ekstazy nie trwała zbyt długo, bo dziewczyna wyprostowała się i przez chwilę patrzyli sobie w oczy. Tym razem również uciekła wzrokiem nie mogąc wytrzymać szarych oczu przyglądającym się jej z ciekawością i pożądaniem. Na koniec tańca chciał pocałować ją w policzek, jednak ona cofnęła się do tyłu i tyle ją widział. Dziewczyna zniknęła wśród ludzi zbierających się do tańca do bardziej żywiołowej piosenki.



***



W tym samym czasie dziewczyna siedząca na kanapie coraz bardziej się niecierpliwiła. Poszedł tylko po szampana, a nadal go nie było. Wściekła się gdy popłynęły pierwsze brzmienia jej ulubionej piosenki. Chciała ją zatańczyć z nim, a go nadal nie była. Z żalem spojrzała na parkiet gdzie tańczyło kilka par. Ujrzała ją. Głupią szmatę w jego objęciach. Jej wściekłość sięgnęła wtedy zenitu. Jak ona śmiała. To był jej wieczór, a ona go zniszczyła. Zawsze nienawidziła Katie, ale teraz nienawiść zmieniła się w chęć mordu. Chciała patrzeć jak cierpi. Z zazdrością patrzyła na ich taniec. Gdy ciemnowłosa odchyliła się do tyłu, a Syriusz patrzał na nią z uwielbieniem przelała się miarka goryczy. To ona miała być teraz na miejscu Katie. To na nią powinien patrzeć z takim uwielbieniem. Z wściekłości zrzuciła ze stolika kilka pustych kieliszków, które opróżniła z chłopakiem. Wydobył się huk nie dosłyszalny dla nikogo, ponieważ muzyka wszystko zagłuszyła. Oparła głowę na stole z bezsilności i wyczekiwała końca, od teraz znienawidzonej piosenki.
- Oto obiecany szampan- powiedział po pięciu minutach Syriusz stawiając przed jej głową kieliszek.
- Nieco spóźniony ten szampan- powiedziała patrząc na niego ze złością.
- Coś mnie zatrzymało.
- Nie coś, tylko ktoś, a raczej ciemnowłosa dziewczyna granatowej sukni- Elle doprawdy nie mogła mu wybaczyć, że zatańczył z jej siostrą, a nie z nią.
- Czyżbyś była zazdrosna?- zapytał patrząc na nią z rozbawieniem.
- O nią? Chyba jesteś śmieszny.
- Bała bardzo ładna, a tą skromnością przyciągała spojrzenia- powiedział chcąc sprawdzić jak zareaguje blondynka.
- Trzeba było z nią zostać- odpowiedziała robiąc się czerwona ze złości.
- Dzisiejszy dzień spędzam z tobą.
Tak naprawdę wolał go spędzić z tajemniczą ciemnowłosą dziewczyną, która ani jednym słowem się do niego nie odezwała. Trudno, Elle też była piękna, choć urodą nie przewyższała Katie.



***



Ciemnowłosa dziewczyna wbiła się w tłum gości i pomknęła do drzwi wyjściowych. Potrąciła po drodze dziewczynę która niosła kieliszek w ręce. Cała jego zawartość znalazła się na sukni dziewczyny, która spojrzała na Katie z wściekłością.
- Przepraszam- wyjąkała i nie czekając na reakcję dziewczyny pobiegła w stronę wyjścia. Chciała jak najszybciej znaleźć się w swoim pokoju i zmyć z siebie dotyk tamtego chłopaka.. Gdy tylko znalazła się w swoich czterech ścianach zamknęła się na klucz żeby nikt nie wszedł i nie przeszkodził jej rozmyślać. Dziewczyna źle się czuła z tym, że znajdowała się z kimś w tak bliskiej odległości. Żałowała, że nie potrafiła zaprzeczyć. Że nie umiała mu się wyrwać.


Następnego dnia została obudzona o dziesiątej przez Zgryzotka. Wyżywał się na Katie jeszcze bardziej niż zawsze, co znaczyło, że pani domu ma zły humor. Wstała szybko żeby nie zdenerwować bardziej matki. Przed czasem czekała już w jadalni i czekała na kolejną kłótnię. Znowu będzie głównym powodem wszystkich nieszczęść tego domu. Ze spuszczoną głową powitała rodziców i siostrę. Matka od razu przeszła do rzeczy nawet nie odpowiadając na powitanie.
- Mówiłam ci żebyś nie ważyła się zepsuć urodzin Elle. To miały być jej wspaniałe siedemnaste urodziny, a ty jak zawsze musiałaś trafić w najczulszy punkt. Ten chłopak był wybrany przez Elle i to ona chciała z nim zatańczyć przy jej ulubionej piosence. Całe to przyjęcie była zorganizowana na specjalne życzenie twojej siostry i wszystko miało być perfekcyjne. Dlatego jak wybrała sobie chłopaka na tamten wieczór, to ty nie miałaś prawa go tykać. Dajesz nam kolejny powód by cię nienawidzić!- krzyczała na ciemnowłosą jej matka.
- Przepraszam. Ja nie chciałam, to on…- próbowała się wytłumaczyć, lecz kobieta przerwała jej uderzając ją w twarz. Pierścienie słynnego rodu wbiły się w policzek dziewczyny pozostawiając po sobie czerwony ślad. Z oczu popłynęły jej łzy, mimo że tak bardzo nie chciała okazywać słabości.
- Nie dałam ci prawa do głosu! Jak ja mówię, to mi nie przerywaj! Marsz do swojego pokoju, niech cię nie widzą dziś moje oczy!
Katie spojrzała na Elle, która uśmiechała się z dziką satysfakcją. Po raz kolejny udało jej się doprowadzić do kłótni matki z tą nędzną dziewuchą. Katie domyślała się, że to nie koniec zemsty jaką przygotowała Elle za ten nieszczęsny taniec. Poszła do swojego pokoju, gdzie nie powstrzymywała łez, które same cisnęły się do oczu. Mogła się wypłakać nie pokazując nikomu swej słabości. Była sama, otoczona białymi ścianami, które ukrywały jej smutki. Gdyby tylko wiedziała, że ten chłopak był z Elle nigdy by nie dopuściła do tego całego tańca. Nie pozwoliłaby się wyciągnąć na parkiet, bo wiedziałaby jakie będą tego skutki. Jednak musiała przyznać, że taniec ten podobał się jej, mimo iż próbowała sobie wmówić, że było na odwrót. Miło było zerknąć na jego skupioną twarz i na te tajemnicze szare tęczówki. Katie do tej pory pamiętała zapach jego perfum i dotyk jego dłoni. Pragnęła przeżyć to jeszcze raz. Poczuć jego dłonie na swych biodrach, wciągnąć nosem zapach jego perfum, która doprowadzały dziewczynę do obłędu. Chciała jeszcze raz zostać poprowadzona przez niego na parkiecie, jednak rozsądek krzyczał jej, że to nigdy nie powinno się zdarzyć, dlatego miała o tym jak najszybciej zapomnieć. Prowadząc zaciętą wojnę miedzy pragnieniem, a rozsądkiem stwierdziła, że zawsze powinna słuchać się tego co rozważne, a nie tego co chwilowe.
komentarze [8]




O mnie


# O bohaterach
# Dodaj mnie do ulubionych
# Księga
#

archiwum

2008
marzec (1)
czerwiec (1)

ulubione

anne-w-hogwarciesally-newthonlosy-doroslej-hermionywhen-you-dancehogwart-40-i-4mala-zmijagirl-in-ravenclawwbrew-grawitacjidecorum

linki

Dodatki
szablony-eowiny
przebieralnia
clothes
hp-szablony
fabryka
deco
opakowania
my-friend-loneliness
avatary-buttony
dekoracje

muzyka




Szablon

Zrobiła , więcej i lepiej(?) na Szablonach Eowiny.